Alimenty dla studenta

studentŻycie studenckie nie jest wcale takie kolorowe, jak mogłoby się wydawać. Dlaczego tak twierdzę, bo znam to z własnego doświadczenia. Jednym z ważniejszych problemów, z jakimi borykają się studenci jest brak (niedobór) środków finansowych. I o tym właśnie będzie mowa.

Student ma prawo do wsparcia finansowego (alimentów), a rodzice mają obowiązek mu je zapewnić. Dotyczy to zarówno osób uczęszczających na studia dzienne, jak i zaoczne. Z tym, że w tym drugim przypadku – alimenty mogą być niższe (jeżeli dziecko pracuje, lecz jego dochody nie wystarczają na wszystkie zasadne potrzeby) albo pełne (jeśli student pozostaje bez pracy z przyczyn od niego niezależnych np. duże bezrobocie w danej miejscowości).

Bez znaczenia jest także fakt etapu (poziomu) studiów, rozumiany jako studia licencjackie, magisterskie, czy też doktoranckie. Zatem, jeżeli student nie miał ustalonego prawa do alimentów, w postaci wyroku sądowego lub umowy alimentacyjnej, a rodzice nie chcą go wesprzeć, to może wystąpić do sądu z powództwem o alimenty.

Jak wielokrotnie to powtarzam – osiągnięcie przez dziecko pełnoletniości, nie powoduje automatycznego ustania obowiązku alimentacyjnego. Bowiem obowiązek ten wygasa, gdy dziecko osiągnie samodzielność życiową.

Samodzielność życiowa to stan, w którym dziecko posiada środki na własne utrzymanie i zaspokajanie innych potrzeb. Np. poprzez podjęcie i kontynuowanie pracy. Dziecko, jakie bezpośrednio po ukończeniu szkoły średniej, bądź też w krótkim okresie po tym – podejmuje studia – ma prawo do alimentów od rodziców.

W trakcie studiów dziecko może żądać wyższych alimentów, niż aktualnie zasądzone, jeśli:

  • zwiększyły się jego usprawiedliwione potrzeby, albo
  • uległy istotnej poprawie możliwości zarobkowe i majątkowe rodziców.

W tym celu student musi złożyć do sądu pozew o podwyższenie alimentów. No chyba, że rodzice dobrowolnie będą płacić wyższą kwotę alimentów.

W analogicznej sytuacji – rodzice mogą się ubiegać o obniżenie świadczeń alimentacyjnych z powodu:

  • pogorszenie się ich sytuacji zarobkowej i majątkowej, albo też
  • zmniejszenia się uzasadnionych potrzeb studiującego.


Autor

Piotr Wasiluk

Interesuje się prawem rodzinnym i opiekuńczym.

4 przemyślenia nt. „Alimenty dla studenta”

  1. Wszystko pięknie w artykule ujęte ale niestety nie życiowe.
    Jestem studentem studiów doktoranckich, ojciec przez rok bał się wystąpić o zatrzymanie alimentów ale w końcu gdy skończyłem 25 lat pozwał mnie i sprawę wygrał. Pani Sędziauważała, że mam tak super zawód że bez problemu śie utrzymam a badania naukowe skwintowała „co pan robi w wolnym czasie jest pana sprawą”.
    Ponieważ pozwany byłem o alimenty z datą o rok wstecz (gdy skonczyłem studia mgr) teraz ja boję się, że będe musiał oddawać ojcu alimenty za tamten rok.
    Jak widać, jakie państwo, takie sądownictwo, a to, że ledwo młody naukowiec wiąże koniec z końcem nie interesuje nikogo =/

    1. Witam,

      Rozumiem Pana rozgoryczenie, ale czasami droga do „sprawiedliwości” bywa długa.
      Skoro Sąd stwierdział, że jest Pan w stanie samodzielnie się utrzymać, to zapewne miał jakieś podstawy do takich stwierdzeń. Gdyby było inaczej, to znaczy jeśliby Sąd błędnie ocenił stan faktyczny, czyli przede wszystkim Pana sytuację finansową, to mógłby Pan odwołać się od tego rozstrzygnięcia.

      Z kolei, jeśli już termin do odwołania upłynął, to nie pozostaje Panu nic innego jak wystąpić ponownie o alimenty. W tym pozwie o alimenty, mógłby Pan się również domagać zrewidowania poprzedniego rozstrzygnięcia Sądu, co do obowiązku płatności zwrotu zaległych (wstecznych) alimentów.

      Proszę przy tym pamiętać, aby udowodnić w pozwie wysokość Pana zarobków (w tej sytuacji, oby jak najmniejsze; tzn. zaświadczenie o wysokości stypendium doktoranckiego). Poza tym proszę zebrać jak najwięcej rachunków wynikających z kosztów utrzymania (tj. czynsz za mieszkanie etc.). I na koniec powinien Pan wykazać jak największe zarobki ojca. Np. dodatkowe umowy zlecenia (poza umową o pracę), dochody z lokat itd.

      Pozdrawiam,
      Piotr Wasiluk

      PS. Prezentowane przeze mnie artykuły, z założenia, mają przedstawić i wyjaśnić z „grubsza” problem tematu.
      Trudno, żebym w swoich wywodach odpowiadał na wszystkie możliwe hipotetyczne sytuacje. To jest bowiem w żadnej dziedzinie niemożliwe. Chyba Pan rozumie co mam na myśli.

  2. Niestety, rozumiem to doskonale. Nieudacznictwo ojca doprowadziło go do długów chociaż zawsze miał pieniądze na drogie rzeczy i wczasy dla ‚swoich dzieci’ (i na prawnika żeby mnie pozwać) 😉
    Tak naprawdę w tej chwili martwię się o to, czy faktycznie pozwie mnie o pieniądze które otrzymywałem przez rok po skończeniu studiów czy nie – ale pewnie przekonamy się o tym niedługo.
    Serdecznie pozdrawiam 🙂

  3. W dniu dzisiejszym dostałem wezwanie do Sądu w sprawie pozwu złożonego przez mojego ojca o uchylenie alimentów. Mój ojciec płaci alimenty z nakazu sądowego praktycznie od mojego urodzenia. Na dzień dziesiejszy jest to 320 zł miesiecznie. Ojciec nie utrzymuje ze mna kontaktu od zawsze. Można powiedzieć że jest dla mnie obcym człowiekiem nie wiem nic o nim widziałem go kilka razy w życiu. Nie interesował się mną. Kiedy byłem niepełnoletni odbyło się kilka spraw dotyczących alimentów ponieważ nie raz się od nich odwoływał. Nie wywiązywał sie z obowiązków ojcowskich. Nie utrzymywał ze mną kontaktu przez całe moje dzieciństwo nie dzwonił nie pytał jednym słowem dla niego nie istniała moja osoba. Po ukończeniu pełnoletności również. Wszystko zmieniło sie kiedy ukończyłem szkołę średnią. (dowiedział się o tym prawdopodobnie z portali społecznościowych). Wtedy zadzwonił* ok. rok temu i poprosił o dokumenty dotyczące tego czy będe kontynułował nauke. Po prośbie o adres e-mailowy nie odpowiedział aż do dziś. *(numer telefonu miał ponieważ po ukończeniu 18 roku życia założyłem konto bankowe i dzwoniłem do niego z nowym numerem konta żeby zmienił dyspozycje przelwu). W uzasadnieniu pozwu napisał że jestem w stanie utrzymać się samodzielnie co jest nie prawdą. O tym że gdzieś dorabiam również wie z portali społeczniściowych. Co prawda zdarzyło mi sie pracować na umowe zlecenie ale moje zarobki były marne. Ponadto w dalszym ciągu mieszkam z matką i ojczymem którzy są w cieżkiej sytuacji materialnej. Przez 3 lata dorabiałem w firmie Cateringowej na umowe zlecenie. Było to podczas nauki w Technikum. Obecnie dorabiam sobie w hurtowni motoryzacyjnej problem w tym że nie mam na to żadnego papieru. Alimenty które dostaje od ojca nie pokrywają w całości nawet opłaty za czesne które wynosi 360 zł miesiecznie. A gdzie np. opłaty za telefon, internet itp. podobne potrzeby. Moje pytanie brzmi co mam powiedzieć w sądzie ? Czy moge ponieść jakiekolwiek konsekwencje tego że dorabiam sobie i nie mam na to papieru. Czy mogę powiedzieć że są to praktyki bezpłatne związane ze studiami logistycznymi ? Czy jeżeli sąd przyzna mu rację i zabierze mi te marne alimenty będzie miał on prawno o staranie się alimentów odemnie ? Czy dobrym posunięciem byłoby złożenie sprawy o pozbawienie praw rodzicielskich i czy to jest trudna sprawa ? w załączniku przesyłam dokumenty : Pozew, wezwanie sądowne, oraz pit’y za rok 2011 z firmy cateringowej. Zaświadczenie o nauce dostane dopiero jutro z dziekanatu. Sąd poprosił również o zaświadczenie o zarobkach z ostatnich 12-miesiecy. Niestety tak owego nie mam z jasnych przyczyn. Bardzo proszę o pokierowanie mnie….z góry dziekuję Mateusz

Dodaj komentarz